Chcielibyśmy przedstawić Wam historię Parszywka. Tego bezdomnego zwierzaka przyniósł do Nas pewien pan na obserwację pod kątem wścieklizny, po tym, jak podrapał on jego dziecko. Już podczas obserwacji zauważyliśmy, że kot, roboczo nazwany przez Nas Parszywkiem, ma bardzo osobliwy charakter. Niezwykle zabiegał o kontakt z człowiekiem, miaucząc kiedy tylko zostawał sam i wyciągając miękkie łapki na widok kogokolwiek z nas. Nie przejawiał żadnej agresji. Po wykluczeniu wścieklizny, postanowiliśmy, że zostanie on naszym klinikowym kotem. Parszywek odnalazł się w tej roli doskonale – lubił witać w drzwiach naszych klientów, a także wywoływał u nich uśmiech na twarzy wylegując się na drukarce. Podczas nocnych dyżurów dzielnie towarzyszył lekarzom, chodząc za nimi krok w krok niemalże jak pies. Był z niego istny pieszczoch, domagający się swych praw do głaskania i przytulania. Przyzwyczaił się do wychodzenia na spacery wokół kliniki, zawsze jednak trzymał się w jej pobliżu, a wracając miauczał pod drzwiami aby go wpuścić. Około miesiąc temu jak zwykle wyszedł na poranny spacer i niestety nie wrócił. Ślad po nim zaginął, a nam bardzo go brakuje. Nadal jednak mamy nadzieję, że kiedyś znów zamiauczy do naszych drzwi, lub jakaś dobra dusza pomoże nam go odzyskać.

Edit: Kochani, po prawie 4 miesiącach znalazł się nasz ukochany Parszywek! Jesteśmy szczęśliwi. Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy byli zaangażowani w poszukiwania. Szczególne podziękowania należą się Kordianowi Zadrożnemu oraz Jego Rodzicom i oczywiście najwspanialszej na świecie Pani Ani Pietras.

Dziękujemy z całego serca. Jesteście cudowni!!!

Beżowo-biały kot Parszywek leżący na kocyku w klinice Redline

Podobne wpisy